Bankructwo Wenezueli?

Niedawno pisaliśmy o agencji S&P względem odniesienia do polskiej gospodarki.

O ile surowo ocenili oni Polskę, to Wenezuela została przez analityków ze Standard&Poor’s uznana za… bankruta.
Koniec ubiegłego tygodnia był okresem, w którym upłynął 30-dniowy okres przyznany Wenezueli na uiszczenie opóźnionej wypłaty odsetek, która wynosić miała 200 milionów dolarów.

Nieuiszczenie opłaty przyniosło konsekwencje w postaci przyznania Wenezueli długoterminowego ratingu SD, oznaczającego w S&P „selektywną niewypłacalność”.
Skupiając zaś wzrok na ratingu krótkoterminowym, ujrzymy iż został on zmieniony z CC do D, które przyznawane jest bankrutom.

Standard&Poor’s zapowiedziało jednak, że jeżeli kraj opłaci nieuregulowane płatności oraz będzie to samo czynił względem kolejnych zobowiązań, to rating zostanie przywrócony do poprzedniego poziomu CC.

O bankructwie Wenezueli mówiło się już od paru miesięcy – kraj zapadnięty w socjalistycznej gospodarce już od dłuższego czasu bowiem stąpał na granicy wypłacalności, z trudnością regulując zobowiązania.

Wenezuela nigdy nie ogłosi niewypłacalności

– zapowiedział w poniedziałek prezydent, Nocalas Maduro.

Czy polskiej gospodarce grozi przegrzanie?

rating polski 2017
Opublikowany w piątek przez agencję ratingową Standard&Poor’s, raport poruszał określone problemy naszej gospodarki – analitycy z S&P wypowiedzieli się między innymi wobec możliwości „przestymulowania” gospodarki, co ich zdaniem stanowi jeden z czynników będących ryzykiem dla polskiej koniunktury.
Nie zgadza się z nimi jednak ekonomistka PKO Banku Polskiego, Marta Petka-Zagajewska, która zwraca uwagę na określoną prawidłowość:

„Miarą, która pokazuje, czy jesteśmy przegrzani, czy nie, jest luka popytowa. I tak naprawdę czekamy, żeby ujemna luka się domknęła. Jesteśmy na etapie „odkuwania” kwartałów wolniejszego wzrostu gospodarczego”

S&P jest agencją ratingową należącą do tzw. „wielkiej trójki”, do której zalicza się Moody’s, Standard&Poor’s oraz Fitch. Spośród nich trzech, ocena wydana przez S&P, choć określająca polską gospodarkę mianem stabilnej, to jest jednak najsurowsza.

Czy tanie kredyty gotówkowe pomogą polskiej gospodarce?

Czy tanie kredyty gotówkowe pomogą polskiej gospodarce?

Kredyty gotówkowe to dzisiaj bardzo popularne produkty bankowe. Jeszcze do niedawna ich branie nie było specjalnie trudne. Dzisiaj z powodu kryzysu gospodarczego wymagania banku jeśli chodzi o przyznanie takiego kredytu są niestety coraz większe. Banki mają bowiem spore problemy z egzekucją pieniędzy od swoich kredytobiorców, którzy coraz częściej tracą pracę i popadają w duże kłopoty finansowe. Kredyty gotówkowe to dziś dla Polaka najczęściej jedyny sposób na przetrwanie. Choć ciężko i długo pracujemy to nie stać nas absolutnie na nic. Dochodzi już do absurdu, gdzie kredyt gotówkowy nie służy nam do zakupu dóbr wyższego rzędu, ale do opłacenia rachunków czy zakupu żywności. Naprawdę źle się dzieje w naszym kraju.

Jeśli kredyt to oczywiście tani

Sytuacja finansowa w PL
Sytuacja finansowa w PL

Ponieważ banki nie dają już tak chętnie kredytów to szczególnie w internecie pojawiło się bardzo wiele pozabankowych firm oferujących pożyczki często bez zaświadczeń oraz sprawdzania w bazach kredytowych. Zdecydowanie w większości przypadków nie jest to jednak tani kredyt gotówkowy. Choć wydawać by się mogło, że oprocentowanie jest normalne to kiedy zagłębimy się w tabelę opłat i prowizji okazuje się, że koszty są tak wysokie, że w efekcie kredyt jest dużo droższy niż ten brany w banku. Tani kredyt gotówkowy to wydawać by się mogło także ten, który reklamowany jest jako bez oprocentowania. Nie dajmy się jednak na to nabrać, przecież firma udzielająca takich pożyczek musi na tym zarobić. Tutaj znów może i oprocentowanie jest zerowe, ale sam kredyt gotówkowy ma tyle opłat dodatkowych, że w efekcie będziemy spłacać ogromne pieniądze.

Najtańszy kredyt lojalnościowy

Zwykle najtańszy kredyt gotówkowy to ten lojalnościowy, czyli przyznawanym stałym klientom banku. Naprawdę warto się tym zainteresować. Jeśli masz dobrą historię swojego konta w banku to niejednokrotnie zostanie Ci zaoferowana bardzo ciekawa oferta, nie tylko bez zaświadczeń, ale z ciekawym oprocentowaniem. Warto z niej skorzystać i nie przepłacać za kredyty gotówkowe. Najtańszy kredyt gotówkowy jest także właśnie teraz, kiedy z powodu kryzysu gospodarczego stopy procentowe zostały obniżone do wartości rekordowych. Jeśli brać więc kredyt to najlepiej właśnie teraz, kiedy jest on po prostu tani.

Masz problem z finansami, szukasz najlepszej oferty pożyczki gotówkowej, kredytu, czy sposobu finansowania swojej inwestycji? Sprawdź stronę SposóbNaPożyczki.pl, która w rzetelny sposób sprawdza i porównuje dostępne na rynku produkty finansowe, ocenia je i przygotowuje zestawienia i rankingi z najlepszymi ofertami.

Kredyty gotówkowe - gdzie najtaniej?
Kredyty gotówkowe – gdzie najtaniej?

Złoto tanieje

ceny-zlota-2017

Początek tygodnia przyniósł spadek dolarowych cen złota na poziomie ponad jednego procenta, co w praktyce przekłada się na notowania królewskiego metalu do poziomu najniższego pod połowy maja bieżącego roku.

O godzinie 16:30 można było mówić o kontraktach terminowych na poziomie 1226 USD/oz, co stanowi wartość o 1,3% mniejszą względem tej przed weekendem.

 

Czemu złoto potaniało?

Powodów jest kilka, zaś najbardziej istotnym będzie odczyt PMI na wyjątkowo wysokim poziomie. Tyczy się to znacznej ilości większych gospodarek – niemiecki przemysł, Holandia, Włochy, Stany Zjednoczone.

Dane te stanowiły potwierdzenie spekulacji, wedle których ograniczona miała zostać ekspansywna polityka monetarna, której można się było dopatrywać w ujemnych stopach procentowych oraz rosnących skupach aktywów finansowych.

Należy zatem mówić o próbach normalizacji tejże polityki, co przekłada się na wzrost inflacji, który z kolei posiada negatywny wpływ na popyt względem złotego kruszcu – jest on bowiem traktowany w roli ubezpieczenia przez utratą siły nabywczej przez pieniądz tradycyjny.

Porównując:
Koszt uncji złota w 2016 – 5 400 zł
Koszt uncji złota obecnie – 4 570 zł

Mówimy zatem o spadku o 800 zł, 1 000 zł względem gorączki, która nastąpiła w lipcu ubiegłego roku, a stanowiła wynik Brexitu.

 

Rezerwy walutowe Chin

Rezerwy walutowe Chin

Nawiązywałem już dwukrotnie do Państwa Środka, zatem pozwolę przytoczyć sobie kolejne informacje – poziom rezerw walutowych Chin wzrasta już czwarty miesiąc z rzędu, osiągając poziom ponad 3 bln dolarów. W maju kwota rezerw walutowych osiągnęła wzrostu o 24,03 mld dolarów, co stanowi najwyższy wynik od 04.2014 roku.

Jest to pozytywne odbicie względem dwóch ostatnich lat, podczas których Chińska Republika Ludowa notowała spadki:

2015 – o 512,66 mld USD

2016 – 319,85 mld USD

Chiny, pomimo tych spadków, pozostały największym właścicielem aktywów dewizowych na całym świecie. Na miejscu drugim miejscowi się Japonia z 1,25 bln USD, zaś rezerwy Polski to około 0,1 bln USD.

Czy rynek kapitałowy wymaga kontroli?

Jak powiedział Jacek Socha, były minister skarbu oraz poprzedni przewodniczący KPWiG, obecnie wiceprezes PWC:

Ja mam pewien apel do przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego, jak i prezesa giełdy oraz ministra rozwoju – przegląd giełdy, przegląd rynku kapitałowego, przegląd regulacji to dzisiaj jest podstawa tego, żeby ruszyć do przodu.

W moim przekonaniu, rynek papierów wartościowych po tych 25 latach, wraz z koncepcją uporządkowania OFE, wraz z koncepcją zbudowania strategii odpowiedzialnego rozwoju, wymaga przeglądu.

Zdaniem Jacka Sochy należy uważnie przyjrzeć się regulacjom Uni Europejskiej, które w jego odczuciu powinny być wprowadzane tak, jak dzieje się to na terenie Unii Europejskiej, a nie poddawanie ich dodatkowym restrykcjom, gdyż akcje te generują dodatkowe koszty, a także ryzyko oraz tworzą ograniczenia w kwestii rozwoju rynku kapitałowego.

Moim zdaniem największa sprawa, to jest zmiana funkcjonowania OFE. To, co zrobił minister Rostowski kilka lat temu, to było takie wzięcie trochę pieniędzy. To jest prawo ministra, żeby obligacje przeszły do ZUS-u i to nie miało większego znaczenia. Pojawił się jednak wówczas duży znak zapytania, co dalej. I ten znak zapytania do dzisiejszego dnia jest.

– Kontynuuje Socha.

Brak sukcesu złotego w Chinach

Niedawno pisałem o emisji obligacji w Yuanach przez Polskę, kontynuując tematykę finansowej współpracy Polsko-Chińskiej, dzisiaj poruszę tematykę wymiany walut.

Ostatniego grudnia, Ludowy Bank Chin zapewnił możliwość bezpośredniej wymiany polskiego złotego na juana, co w teorii miało przyczynić się do poprawienia handlu oraz sytuacji inwestycyjnej pomiędzy Chinami a Polską.

Jako że minął już pierwszy kwartał, powstaje zatem zapytanie:

Jak duży był obrót CNY/PLN w ciągu tego okresu czasu?

Okazuje się, że był on… zerowy.

„Mając na celu promocję wzajemnego handlu i inwestycji między Polską a Chinami; ułatwienie korzystania z RMB i PLN w handlu zagranicznym i rozliczeń inwestycyjnych; sprostanie wymaganiom podmiotów gospodarczych na obniżenie walutowych kosztów transakcyjnych, za zgodą Ludowego Banku Chin, z dniem 12 grudnia 2016 r. rozpocznie się bezpośredni handel pomiędzy walutami obu krajów na rynku międzybankowym” – głosił komunikat CFETS opublikowany dnia 9 grudnia.

Zostało to przyjęte w naszym kraju wyjątkowo pozytywnie przyjęte, a samo ministerstwo finansów określiło sytuację w następujący sposób:

„Dopuszczenie złotego do rozliczeń na kolejnym, ważnym rynku za granicą, to dobra wiadomość z punktu widzenia wzajemnych rozliczeń. Dla polskich inwestorów i przedsiębiorców, którzy prowadzą wymianę handlową z Chinami, bezpośrednia wymienialność juana będzie dużym ułatwieniem, ponieważ obniży ponoszone przez nich koszty transakcyjne.”

Proces ten miał w teorii zachęcić przedsiębiorców poprzez zapewnienie im możliwości na ominięcie USD, lecz póki co nic takiego nie miało miejsca.

Wedle danych opublikowanych w raporcie Ludowego Banku Chin, transakcje typu spot na chińskim międzybankowym rynku walutowym są zdominowane przez dolara, drugie miejsce przypada euro, zaś trzecie juanowi.

Nie dziwi to, że polski złoty nie odniósł sukcesu, gdyż jest to waluta traktowana w Azji jako wysokie ryzyko, gdyż niemal cały polski sektor bankowy znajduje się w rękach obcego kapitału.

 

Zrobieni w lotto

Czy finanse oraz powiązane z nimi niebezpieczeństwa ograniczają się do giełdy i określonych transakcji?

Oczywiście, że nie.

Weźmy na przykład portale społecznościowe: są one miejscem, w którym co krok można napotkać profile imitujące określone firmy – tym razem padło na lotto.

Fałszywy profil ogłosił konkurs, w którym można było rzekomo wygrać pensję – 5 000 zł miesięcznie na okres 30 lat. Brzmi pięknie, prawda? Tym bardziej, że aby wziąć udział, nie trzeba było nic płacić, czy nawet odejść sprzed komputera.

Gdzie był haczyk? Cóż, nie było go, przynajmniej w teorii. W praktyce bowiem okazało się, że jest to profil fałszywy, którego celem było wyłącznie wyłudzenie danych osobowych jak największej ilości osób.

 

Dziwi popularność, którą zdobył profil – sam wpis skomentowało 100 tys. osób. Jest to zaskakujące, ponieważ jedynym oficjalnym profilem powiązanym z produktami lotto jest „Lotto. Radość wygrywania”. Fałszywy, o ile nosił podobną nazwę, a także posiadał grafiki powiązane tematycznie z totalizatorem, to jednak nie miał z nim tak naprawdę nic wspólnego.

Całość tej akcji powoduje nieme i pełne zaskoczenia uniesienie brwi, jako że nie jest to pierwsza sprawa tego typu. Tym bardziej, że nie mówimy tutaj o starszych osobach, które nie posiadają styczności z internetem, a zatem łatwiej je zmanipulować, a młodych ludziach, korzystających z niego przecież niemal codziennie.

Zagrożenia czyhające na użytkowników sieci polegają bowiem nie tylko na próbach włamania na skrzynki mailowe czy konto internetowe w banku, lecz dotyczy także tego, o czym wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy,że powinno być pilnowane – naszych danych osobowych.

Social media, o ile definitywnie pozwalają na poznawanie otaczającej nas rzeczywistości, a także docieranie do określonych odbiorców bądź też śledzenie interesującej nas tematyki, to stanowią również potencjalne niebezpieczeństwo – nie poprzez same z siebie, lecz wykorzystujących je na tej zasadzie ludzi.

 

 

Niebezpieczeństwa powiązane z korzystaniem z serwisów społecznościowych

 

Malware – Polega na rozprzestrzenianiu się poprzez wysyłanie linków do znajomych osoby nim zainfekowanej. Nieświadome niebezpieczeństwa osoby wchodzą w dany odnośnik, a następnie zarażają kolejnych użytkowników.

Prywatność – Użytkownicy serwisów społecznościowych często udostępniają zbyt wiele swych danych osobowych. Zamieszczają informacje dotyczące pracy, życia prywatnego, wszelkich swoich czynności. Mogą one zostać użyte nawet do kradzieży tożsamości czy ataku cybernetycznego na określoną firmę.

Phising – serwisy te zapewniają niejednokrotnie możliwość nielegalnego pozyskiwania rozmaitych informacji – danych osobowych, wiadomości (nawet tych archiwalnych), które z kolei pozwalają oszustom na preparowanie fałszywych wiadomości e-mail, a także tzw. stron phisingowych, których celem jest pozyskanie poufnych informacji: nazwy użytkowników, hasła, dane dotyczące kart płatniczych.

Spam – jest to kolejna rzecz, na którą warto uważać. Polega na wykorzystywaniu danych w celach realizacji określonych planów marketingowych.

Uważajmy zatem na wszystko to, co wzbudza wątpliwości – strona prosząca o instalację aktualizacji czy np. kodeków, wiadomości z podejrzanymi odnośnikami itd.

Polska wyemituje obligacje w Yuanach?

Istnieje możliwość, że Polska po raz kolejny zajmie się emitowaniem obligacji w chińskich yuanach (panda bonds) – przekazuje wicerpemier, minister rozwoju oraz finansów, Mateusz Morawiecki.

Polski debiut na chińskim rynku

W ubiegłym roku Polska została pierwszym krajem w Europie i drugim na świecie, który zadebiutował na chińskim rynku długu. Pożyczone zostały 3 mld yuanów, co w przeliczeniu na PLN daje ~ 1,7 mld złotych.
Oto, jak skomentował sprawę piastujący wtedy stanowisko ministra finansów Paweł Szałamacha:

 

Zrobiliśmy to, ponieważ po pierwsze, wychodzimy na rynki walutowe innych krajów. Współpracujemy z Chinami i rozwijamy kierunek powrotu Polski do Azji. Po drugie, dywersyfikujemy w ten sposób miejsca emisji długu. Po trzecie, natychmiastowa konwersja powoduje, że cena tego długu jest niska.

 

Wracając jednak do wypowiedzi obecnego ministra:

 

Podczas konferencji (na spotkaniu ministrów finansów i przedstawicieli banków centralnych krajów G20 – PAP) rozmawiałem z prezesem banku centralnego Chin i podziękowałem mu za współpracę przy emisji obligacji panda bonds w juanie. (…) Będziemy prawdopodobnie robili drugą transzę obligacji w juanie, czyli panda bonds.

Minister nie sprecyzował jednak, kiedy dokładnie taka emisja miałaby nastąpić i jaka byłaby jej przybliżona wartość.

Za kwestię problematyczną należałoby natomiast uznać fakt, że kurs juana jest przez wielu uznawany za zaniżony, zaś konsekwencje wzrostu wartości tej waluty mogą w tym przypadku okazać się dla nas co najmniej wysoce problematyczne.

Bieg Po Obligacje

Wraz z nastaniem nowego roku, coraz więcej Polaków podjęło decyzję o nabyciu obligacji Skarbu Państwa, a opierając się na danych opublikowanych przez Ministerstwo Finansów, ich liczba  uległa niemal podwojeniu w stosunku do ostatniego roku.

Słysząc o skali zadłużenia naszego Państwa, wielu z nas zastanawia się:
skąd właściwie pochodzą te pieniądze?

Resort finansów organizuje przetargi dla instytucji bankowych, które dokonują zakupu obligacji w kwotach opiewającą na miliony, gdyż minimalny zakup przewiduje co najmniej 1 milion złotych – dla przeciętnego obywatela coś nieosiągalnego.

Obligacje a zadłużenie Państwa
Obligacje a zadłużenie Państwa

Właśnie w tym miejscu do gry wchodzą obligacje typu detalicznego – mogą zostać zakupione przez każdego, a do dokonania transakcji wystarczy nawet 100zł. Opublikowany niedawno przez Ministerstwo Finansów komunikat pokazuje, że zakup tych obligacji w lutym bieżącego roku uległ znacznemu wzrostowi względem poprzedniego okresu – klientom indywidualnym sprzedano obligacje skarbowe za kwotę ponad 420 milionów złotych.

Rodzaj obligacji detalicznych

Rodzaje obligacji detalicznych oraz ich popularność w 02.2017:

  • Dwuletnie (DOS) 188,8 mln zł
  • Trzyletnie (TOI) 33,2 mln zł
  • Czteroletnie (COI) 167 mln zł
  • Dziesięcioletnie (EDO) 38 mln zł

Wahania mające miejsce na rynku finansowym oraz giełdzie sprawiają, że Polacy coraz chętniej decydują się na ulokowanie swojego kapitału w wyzbytych ryzyka obligacjach.

Kwota uzyskana ze sprzedaży obligacji (nie wynikająca z transakcji zamiany) w ciągu pierwszych dwóch miesięcy roku:

2016 – 434 mln zł.

2017 – 773 mln zł.

Kolejną przyczyną wzrostu popularności obligacji jest zmiana polityki prowadzonej przez Ministerstwo Finansów – po raz pierwszy od pięciu lat zdecydowało się ono na podniesienie, a nie obniżenie oprocentowania względem obligacji skarbowych.

Może warto zatem zdecydować się na skorzystanie z tej oferty?

GPW – Obligacje na giełdzie